Kryptonim "Reporter". Wspomnienia figuranta

Ta książka pozbawiona jest egotyzmu typowego dla wszelkich wspomnień pisarskich. Autor opowiadając o swych przeżyciach zawodowych i politycznych, których doznawał od 1961 r., nie przyozdabia się aureolą ofiary inwigilacji esbeckiej, choć był nią przez 27 lat; kpi z politycznego i społecznego porządku Polski Ludowej. Jest dziennikarzem, stąd kryptonim jego „sprawy” nadany przez bezpiekę, stał się jednocześnie pierwszym członem tytułu tej publikacji. Autor pilotował również wycieczki zagraniczne po PRL i kilku krajach kapitalistycznych oraz tzw. demokracji ludowej, był też taksówkarzem warszawskim. Czuł zawsze i wszędzie tchnienie bezpieki. Ale nad podziw udawało mu się wywikłać z sideł, w jakie SB próbowała go uchwycić; domyślał się owych działań tajnej policji politycznej, a dopiero z teczek ipeenowskich dowiedział się, że szpiegowanie było systematyczne, acz nieudolne. Dziś przyznaje, że nie rozumie, dlaczego ostatecznie nie został przez SB unieruchomiony – indolencja oficerów SB z tytułami naukowymi, bałagan organizacyjny w służbach, jak i w całej egzystencji publicznej Polski rządzonej przez sekretarzy partii podległej sowietom? Publikacja „pęcznieje od faktów i anegdot”, a czyta się ją znakomicie, niczym pitawal polityczny i obyczajowy.

Kliknij, aby wrócic do: twórczość